19 listopada 2017
godzina: 07:47

Nowy York: 01:47
Moskwa: 09:47
Pekin: 14:47

Zapisz się
 

Strona główna > Media o nas

Media o nas

"Języki obce: z miłości i dla pieniędzy"
Natalia Mazur 
źródło: Gazeta.pl - Ucz Się Języków 2009
 
Rekruterzy zauważają: zdarza się, że osoba, która w CV chwali się biegłą znajomością angielskiego, po odebraniu telefonu, informuje, że wolałaby przygotować sobie odpowiedzi na piśmie. Jakich języków się uczymy? I czy rzeczywiście je znamy?
Himilsbach dostał propozycję zagrania w zachodnim filmie. Aktor musiałby jednak spełnić warunek: nauczyć się języka angielskiego. Zrezygnował. – A co będzie jak zrezygnują z produkcji? Zostanę jak głupi z tym angielskim – wyjaśniał znajomym.
 
Jeszcze w połowie lat 90. autorzy przewodników po Polsce przestrzegali zagranicznych turystów, że nawet w stolicy tylko co czwarty przechodzień będzie w stanie wskazać im drogę w obcym języku. 10 lat później, w 2006 r., CBOS zapytał reprezentatywną próbę Polaków (czyli także tych ze wsi i małych miasteczek), czy byliby w stanie pogadać z obcokrajowcem. Prawie połowa ankietowanych odpowiedziała twierdząco.
 
O językach decydują sąsiedzi
 
Nadal co piąty Polak przyznaje się do znajomości rosyjskiego. To spadek po poprzednim systemie, kiedy rosyjskie słówka trzeba było wkuwać obowiązkowo. Dziś mowę sąsiadów ze wschodu zastąpił angielski. W tym roku gimnazjaliści po raz pierwszy pod koniec nauki zdawali egzamin z języka obcego. Prawie 350 tys. z 450 tys. piszących test wybrało język Szekspira. Na drugim miejscu znalazł się niemiecki (94 tys.), na trzecim rosyjski (6 tys.), na czwartym francuski (3 tys.). Do egzaminu z hiszpańskiego podeszło 315 młodych ludzi, a z włoskiego - zaledwie dziewięcioro.
 
Popularność angielskiego nie spada i w liceum. Trzech na czterech maturzystów zdecydowało się zdawać ten właśnie język. - Angielski w wielu szkołach jest przedmiotem obowiązkowym, a ponieważ język obcy na maturze wybrać trzeba, większość decyduje się właśnie na ten język - tłumaczy Konrad Leszczyński z wydziału języków obcych Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.
 
Niemieckiego uczą się mieszkańcy zachodnich regionów, rosyjskiego – wschodnich. A na południu? - Śląsk był przez lata zagłębiem języka francuskiego. Wynikało to z polityki władz, które robiły wszystko, by utrudnić młodym Ślązakom naukę niemieckiego – wyjaśnia Leszczyński.
 
Próżno szukać na Pomorzu ucznia, który jako obowiązkowego przedmiotu uczyłby się włoskiego. - Centrum włoskiego jest Bielsko-Biała! Dlaczego? Ze względu na Fiata – zauważa Hubert Kawa, nauczyciel włoskiego i francuskiego w jednej z poznańskich uczelni prywatnych. – Obecność Volkswagena sprawia, że poznaniacy chętnie uczą się niemieckiego. Nawet jeżeli nie będą pracować w tej firmie. Skoro kolega się uczy, to czemu nie ja? Zauważam te trendy, bo śledzę ogłoszenia o pracy dla językowców. Moja znajoma, nauczycielka japońskiego, przeprowadziła się niedawno do Torunia. Bo torunianie, ze względu na obecność dużej japońskiej firmy, chcą uczyć się japońskiego.
 
Coraz chętniej uczymy się języków rzadkich, egzotycznych. Uniwersytet Wrocławski proponuje od tego roku filologię indyjską, poznański Uniwersytet im. Adama Mickewicza indonezyjsko-malajską, a bydgoski Uniwersytet Kazimierza Wielkiego - lingwistykę stosowaną z angielskim i arabskim. Jedna z poznańskich prywatnych uczelni, specjalizująca się w filologiach, postarała się niedawno, by jej studenci mieli możliwość zdobycia certyfikatu z języka szwedzkiego.
 
Chwalimy się, bo mamy czym
 
Czy rzeczywiście znamy języki, do których znajomości się przyznajemy? "Bardzo często osoby ankietowane bez zastanowienia skłonne są wymieniać wszystkie języki, których się kiedykolwiek uczyły bądź których zdarzyło im się używać” – zauważają Igor Walenczak i Krystyna Wróblewska-Pawlak w artykule "Języki obce w Polsce”, który w 1997 r. ukazał się w "Studiach Europejskich”. A potem cytują wyniki dwóch badań, przeprowadzonych rok po roku. GUS w 1994 r. zapytał Polaków, jakie znają języki. Do znajomości rosyjskiego przyznało się 80 proc. ankietowanych. CBOS rok później doprecyzował pytanie i zapytał, jakimi językami są w stanie porozumieć się Polacy. I znajomość rosyjskiego spadła do 55 proc.
 
Przechwalamy się nie tylko przed ankieterami. - Prowadziłem niedawno rekrutację. W CV jednej z kandydatek znalazłem wpis "angielski: bardzo dobry” – mówi Karol Granoszewski, dyrektor Educational Testing Service organizującego egzaminy na certyfikat TOEFL z języka angielskiego. - No, jeśli bardzo dobry, to zaproszę tę panią na rozmowę, postanowiłem. Weszła, zacząłem po angielsku. Zaczerwieniła się: "przepraszam, chciałam tylko spróbować”.
 
Ogólnie jednak Polacy z językami problemów nie mają. - Na egzaminie maturalnym tradycyjnie wypadają najlepiej ze wszystkich przedmiotów - podkreśla Konrad Leszczyński z CKE. - Przy czym prawidłowością jest, że najwyższe wyniki osiągają ci, którzy wybierają mniej popularne języki i rozszerzoną wersję egzaminu.
 
W tym roku maturę z angielskiego zdało 86 proc. abiturientów, dla których był to przedmiot obowiązkowy. W przypadku pozostałych zdawanych języków odsetek ten przekroczył 90 proc. Jeszcze lepiej wypadły matury rozszerzone. Tutaj (poza językiem francuskim) zdawalność wyniosła 100 proc. Najniższą średnią wywalczyli maturzyści, którzy wybrali podstawowy arkusz z angielskiego, najwyższą ci, którzy wybrali rozszerzony rosyjski.
 
A jak idą egzaminy dorosłym, którzy podchodzą do nich dobrowolnie? Certyfikat TOEFL otrzymują wszyscy, którzy podeszli do testu z angielskiego, co nie oznacza, że znają go na jednakowym poziomie. Mogą zdobyć od 0 do 120 punktów. Aby otrzymać certyfikat FCE lub CAE (ten drugi jest dla bardziej zaawansowanych) organizowany przez British Council, trzeba zdobyć przynajmniej 60 proc. punktów. Dominuje ocena C - pozytywna, ale nie najwyższa. W ostatniej, wiosennej sesji otrzymało ją 48 proc. kandydatów w przypadku FCE i 52 proc. w przypadku CAE. Zdawalność wyniosła odpowiednio 82 i 73 proc.
 
Zdawalność egzaminów na certyfikat z niemieckiego wynosi 85 proc. (dane z Instytutu Austriackiego). Nieźle radzą sobie Polacy z hiszpańskim. Certyfikat DELE z tego języka w 2007 r. zdobyło 81 proc. podchodzących do egzaminów organizowanych przez Instytut Cervantesa (nowszych danych nie ma, bo nadal rozpatrywane są reklamacje z 2008 r.). To świetny wynik w zestawieniu ze światową średnią: 70 proc. pozytywnych wyników.
 
Z czym najlepiej radzą sobie Polacy? - Z moich obserwacji wynika, że osoba, która lubi czytać po polsku, chętnie czyta w języku obcym; jeżeli ktoś lubi wyrażać się, pisząc, pisze również chętnie w języku obcym - mówi Beata Gburek, prowadząca treningi asertywnego samokształcenia językowego. - Jest to więc bardzo indywidualne. Największy nacisk kładzie się często na mówienie, przydatne w czasie wyjazdu za granicę, rozmowy o pracę, negocjacji itd., stąd można odnieść wrażenie, że z mówieniem radzimy sobie najlepiej.
 
Podstawowy czyli A1
 
– Zdarza się, że osoba, która w CV chwali się biegłą znajomością angielskiego, po odebraniu telefonu, informuje, że wolałaby przygotować sobie odpowiedzi na piśmie – mówi Agata Przygodzińska, która w firmie Manpower testuje umiejętności kandydatów do pracy. - Zaobserwowała, że osoby, które w CV podają, że znają język w stopniu komunikatywnym, często mają ledwo podstawową jego znajomość. Ale zdarzają się też sytuacje odwrotne: osoba, która z powodzeniem może wdać się w pogawędkę z cudzoziemcem, w CV pisze: "znajomość języka podstawowa”. – Tak dzieje się w przypadku osób, które świetnie znają przynajmniej jeden język. Zaniżają swój stopień umiejętności tego języka, którym władają trochę gorzej, bo mają świadomość, jak wiele brakuje im jeszcze do ideału – wyjaśnia Przygodzińska.
 
Bywa, że znamy język, ale kiedy mamy go użyć, nagle... brak nam języka w gębie. – Winne są temu tkwiące w nas przekazy – twierdzi Beata Gburek. Właśnie zaczęła naukę chińskiego, swojego dziewiątego języka. – Fryzjer zapytał: "A jak będzie po chińsku: jestem umówiona na dziewiątą z panem Tomkiem na kolor”. Odpowiedziałam, że nie mam pojęcia – opowiada. – A przecież wiem, jak powiedzieć "dziewiąta”, wiem, jak powiedzieć "kolor”. Sęk w tym, że ułożone przeze mnie zdanie nie byłoby perfekcyjne. M.in. skłonność do perfekcjonizmu, którą wynosimy z domu, ze szkoły, utrudnia nam mówienie językami, zniechęca do ich nauki – mówi Gburek.
 
O co może zapytać lektor, który zadzwoni, by sprawdzić znajomość języka?
 
- Lektorka zapytała mnie o widok za oknem – wspomina Hubert Kawa, który szukał dodatkowego zajęcia jako osoba władająca włoskim. Włoski wypadł śpiewająco. Gorzej z hiszpańskim. – Tego języka wprawdzie nie używałbym w pracy. Ale i tak wygryzła mnie kandydatka, której poziom oceniono na C1. Ja mam B2.
 
O co chodzi? To Common European Framework, ramy, na podstawie których możemy określić swoją znajomość języka w sześciu stopniach: od A1 do C2. Poziom A1 pozwala wypełnić formularz i odczytać hasło z plakatu, osoba z B2 przeczyta tekst literacki, a ta z C1, także tekst specjalistyczny. Najwyższy poziom - C2 - pozwala na swobodne używanie idiomów i rozmowę z obcokrajowcem, który mówi z rzadkim, regionalnym akcentem.
 
- W CV dobrze używać tej właśnie, literowej klasyfikacji. Jest bardziej wiarygodna dla pracodawcy niż wpis w rodzaju "angielski średnio zaawansowany” – radzi Granoszewski. – A najlepiej postarać się o międzynarodowo uznawany certyfikat językowy.
 
Tylko jaki certyfikat? Jeśli chodzi o angielski, ETS zachwala TOEFL-a, jako najszerzej uznawany na świecie. Cambridge odpowiada na niego certyfikatem IELTS, który podobnie jak TOEFL umożliwia studia za granicą.
 
Miłość daje motywację
 
Tylko jak zdobyć motywację do nauki? - Motywy są trzy: pieniądze, przetrwanie i miłość - wylicza Granoszewski. - Uczymy się, by dostać awans, by zdobyć dodatkowe kwalifikacje, które uchronią nas przed zwolnieniem.
 
- Miłość pomaga w nauce języka. Kiedy jesteśmy zakochani, bardziej wierzymy w swoje możliwości, a jeżeli kochamy się w obcokrajowcu, motywacja do nauki sięga zenitu - zauważa Beata Gburek. A jeżeli nie spotkaliśmy właśnie przystojnego Niemca ani pięknej Angielki? Gburek radzi: - Nauka języków to świetnie hobby. Warto włączyć ją w swój styl życia. Powtarzam moim uczniom: nauka języka jest jak jazda samochodem w nocy. Nie widzimy celu, a jedynie 60 metrów drogi, którą oświetla nasze auto. A przecież to nie zniechęca nas do podróży.

Ułatwiamy ludziom porozumiewanie się. Chcemy, żeby jak najwięcej ludzi władało językami obcymi. Rewolucjonizujemy naukę języków obcych tak, żeby nauka języka przyczyniała się do wszechstronnego rozwoju osobowości i charakteru studentów. Łączymy biznes z promowaniem nauki języków obcych.
O tym jest nasz blog.

Kolejne miejsce warsztatów na Minorce

20.11.2012. Na Minorce 19 stopni C, lekki wiatr, mało chmur. Ostatnio sporo padało, a nasycone...

całość

Warsztaty i coaching na Minorce.

Marzenia się spełniają...

W ten właśnie sposób zmieniliśmy miejsce...

całość